Kimat na działania

piątek, 21 maja 2021

W tym roku na matury nie zakwitły kasztanowce i choć powiązanie kwestii powodzenia na egzaminach maturalnych z kwitnieniem konkretnej rośliny można uznać za nieszkodliwą „miejską legendę”, to jednak nie da się między mity wsadzić faktu, że kwiecień był w Polsce zimniejszy niż zwykle. Od razu pojawiły się głosy, że to dowód na brak zmian klimatu. Pamiętajmy jednak, że pogoda to nie klimat, a przed słowem ocieplenie stoi przymiotnik „globalne”, więc na problemy związane ze zmianami klimatu trzeba spojrzeć w szerszy sposób i przeciwdziałać im kompleksowo.

Jak pokazują dane, średnia temperatura kwietnia 2021 wyniosła +6,9oC. i rzeczywiście miesiąc ten był najchłodniejszy w ostatniej dekadzie. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że średnia temperatura w Polsce dla kwietnia w ostatnim dziesięcioleciu, wyniosła 10oC i była o 2,3oC wyższa niż w przedindustrialnym okresie 1781-1980. Pogłębiające się globalne ocieplenie spowodowało zmianę punktu odniesienia, a fluktuacje pogodowe nie zaprzeczają coraz intensywniejszym zmianom klimatu. Dane temperatury dla świata, wyraźnie wskazują, że każdy kolejny rok z ostatnich siedmiu należał do najcieplejszych w historii pomiarów. I nie ma wątpliwości, że jest to bezpośrednio powiązane z systematycznie rosnącym stężeniem CO2 w atmosferze.

Przed erą przemysłową ludzkość emitowała od 260 do 270 cząstek CO2 na milion (ppm). Uznawany za względnie bezpieczny poziom 350 ppm przekroczyliśmy już w roku 1987, a według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) na rok 2021, światowa emisja ma wzrosnąć o 5%. Ta przewidywana wartość niebezpiecznie zbliża nas do pułapu 500 ppm, którego przekroczenie może spowodować wzrost średniej globalnej temperatury o 2 st. C, pociągając za sobą nieodwracalne katastrofalne skutki dla bioróżnorodności, rolnictwa, dostępu do czystej wody, światowej gospodarki, aspektów społecznych, zdrowotnych i wielu innych obszarów życia każdego z nas  Niektóre z tych skutków będą tak spektakularne jak, ogromna góra lodowa o powierzchni ok. 4,5 tys. km2 (prawie połowa powierzchni województwa kieleckiego), która w połowie maja bieżącego roku oderwała się od Antarktydy. Inne efekty, jak np. stopniowe ocieplanie oceanów, podnoszenie się ich poziomu będę następować powoli i zauważalnie tylko dla specjalistów (może czasami przebijając się do mediów). Jednak każdy z tych dalekich efektów globalnego ocieplenia ma wpływ na cały skomplikowany system jakim jest klimat ziemski i w rezultacie może powodować np. susze w Polsce. I choć może się nam zdawać, że rozmrażanie wiecznej zmarzliny gdzieś daleko na północy nie dotyczy nas bezpośrednio, to musimy pamiętać o tym, szczególnie w latach naznaczonych pandemią COVID-19, że w tej zmarzniętej od dawna ziemi, mogą znajdować się szkodliwe dla ludzkości patogeny. Dlatego, tak ważne jest podejmowanie aktywnych działań tu i teraz.

Widząc realność negatywnych i nieodwracalnych skutków globalnego ocieplenia UN Global Compact (UN GC) uruchomiło kampanię pod hasłem “Business Ambition for 1.5°C - Our Only Future”, która zrzesza firmy prowadzące działania zmierzające do osiągnięcia najbardziej ambitnego celu Porozumienia paryskiego, jakim jest ograniczenie globalnego wzrostu temperatury do 1,5°C powyżej poziomu z okresu przedindustrialnego. Jednym z obszarów, który istotnie może przyczynić się do realizacji tego celu są miasta, które odpowiadają za 2/3 globalnego zużycia energii i aż 70 proc. emisji gazów cieplarnianych. Według raportu Navigant przygotowanego wspólnie z Danfoss osiągnięcie przez obszary miejskie połowy redukcji niezbędnych do realizacji celu Porozumienia paryskiego jest możliwe zarówno z technologicznego, jak i ekonomicznego punktu widzenia. Raport wskazuje również na konkretne rozwiązania, które polegać powinny na nadawaniu odpowiedniej wagi wśród miejskich inwestycji pełnemu wdrożeniu elektromobilności, efektywnych energetycznie systemów technicznych budynków oraz rozbudowy efektywnych sieci ciepłowniczych.

Sektor transportowy odpowiada za jedną czwartą wszystkich emisji dwutlenku węgla. Aby osiągnąć cel klimatyczny wynoszący 1,5 stopnia, musimy zmniejszyć emisje z transportu o 28%. Oznacza to, że musimy przyspieszyć elektryfikację naszych autobusów, samochodów, ciężarówek i promów oraz zbudować inteligentną infrastrukturę zasilaną zieloną energią.

Budynki odpowiedzialne są za niemal 40% światowego zużycia energii oraz ok. 1/3 światowej emisji gazów cieplarnianych, a jednocześnie mają potencjał na wygenerowanie ogromnych oszczędności w zakresie energii. Inwestycje w dekarbonizację budynków są kluczem do osiągnięcia celów klimatycznych. Sama optymalizacja systemów technicznych budynków może przyczynić się do redukcji zużycia energii o 30%, przy zaledwie 2-letnim czasie zwrotu z inwestycji.

Zielone proklimatyczne inwestycje powinny być również podstawą odbudowy gospodarki po kryzysie spowodowanym pandemią Covid-19, o czym przypomina raport Green Restart przygotowany przez firmę Danfoss.  

Zaangażowanie w działania z różnych sektorów, wspomnianych wyżej jest ważne, bo umiejętne łączenie potrzeb rozwoju gospodarczego z dostępnymi technologiami wpływa na bezpieczeństwo naszej planety, a co za tym idzie także na nasze zdrowie. Zyskujemy czyste powietrze do oddychania, mniejsze rachunki za energię, wyższy komfort do mieszkania i do pracowania w budynkach, a przede wszystkim działamy na rzecz ograniczenia naszego wpływu na zmiany klimatu, których nieodwracalne konsekwencje będą miały olbrzymi wpływ na życie nasze i naszych dzieci.

 

;